Pozycjonowanie lokalne w Warszawie i okolicach: wizytówka Google w mieście z 18 dzielnicami
Prowadzę wizytówki Google firm z Warszawy i gmin obok, między innymi myjni, barbershopu, self storage i wypożyczalni samochodów. Siedzibę mam w Długiej Kościelnej w gminie Halinów, więc na spotkanie w Warszawie i okolicy mogę przyjechać, a resztę pracy robię zdalnie.
Autor: Karol Tkaczyk. Aktualizacja: . Czytanie: ok. 9 min.
Warszawa to w mapach Google kilkanaście osobnych rynków
Warszawa ma 18 dzielnic, od Bemowa po Żoliborz, co widać choćby w wykazie dzielnic na stronie Urzędu m.st. Warszawy. Dla klienta to jedno miasto. Dla wyników lokalnych Google to raczej kilkanaście rynków, które zachodzą na siebie, bo kolejność firm w mapach zależy w dużej mierze od odległości między szukającym a firmą.
W praktyce oznacza to, że pytanie „na którym miejscu jestem w Warszawie?” nie ma jednej odpowiedzi. Gabinet kosmetyczny na Mokotowie może być w pierwszej trójce dla osób szukających kilka ulic dalej i nie pojawiać się wcale dla kogoś z Ursynowa, chociaż obie dzielnice graniczą ze sobą. Dlatego zanim cokolwiek zmienię w wizytówce, mierzę pozycję siatką punktów rozłożonych wokół firmy. Jedno wyszukiwanie z własnego telefonu pokazuje wynik tylko dla miejsca, w którym stoisz.
Konkurencja w centrum i na obrzeżach to dwie różne sytuacje
W Śródmieściu, na Woli czy na Mokotowie na kilometrze kwadratowym działa często kilkanaście firm z tej samej kategorii. Z mojego doświadczenia przy takiej gęstości wizytówka traci pozycję już po kilkuset metrach, bo zaraz za rogiem jest kolejna firma, która jest bliżej szukającego i ma podobnie ustawiony profil. O tym, kto wygrywa w swoim kwartale, decydują wtedy szczegóły: dokładnie dobrana kategoria, kompletna lista usług, liczba i świeżość opinii, strona, która potwierdza to, co jest w wizytówce.
Na Białołęce, w Wawrze czy w Wesołej układ jest inny. Zabudowa jest bardziej rozproszona, dużo jest domów jednorodzinnych, terenów zielonych i dłuższych dojazdów, a firm z danej branży jest mniej. Wizytówka może mieć zasięg liczony w kilometrach, ale o wyborze klienta decydują też przeszkody w terenie: tory, las, odległy most. Weźmy hipotetyczny warsztat w Wawrze przy granicy z Józefowem. Najbliższy konkurent w linii prostej jest daleko, mimo to klient z drugiej strony torów może wybrać firmę, do której dojedzie bez objazdu.
Z tych dwóch sytuacji wynikają różne plany pracy. W centrum walczy się o kilka przecznic wokół lokalu i liczy się każdy element trafności. Na obrzeżach trzeba pokazać Google i klientom, że firma obsługuje całą okolicę i okoliczne osiedla, więc większą rolę grają opis, obszar obsługi, wpisy i podstrony na stronie dla okolicznych osiedli, w których naprawdę są klienci.
Jak działa „w pobliżu” w dużym mieście
Spora część wyszukiwań lokalnych odbywa się na telefonie, z frazą typu „dentysta w pobliżu” albo bez żadnej miejscowości. Google bierze wtedy pod uwagę lokalizację, z której ktoś szuka, a jeśli jej nie zna, inne informacje o tym, gdzie ta osoba jest. W Warszawie oznacza to, że ten sam człowiek dostaje inne wyniki rano w domu na Targówku i inne w południe w biurze na Służewcu.
Dla firmy to ma dwa skutki. Pierwszy: liczy się nie tylko okolica lokalu, ale też miejsca, gdzie Twoi klienci spędzają dzień, na przykład duże biurowce albo węzły przesiadkowe w pobliżu. Drugi: wyszukiwania „w pobliżu” są bardzo wrażliwe na odległość, więc nie warto oczekiwać, że gabinet na Bielanach wyjdzie wysoko dla kogoś, kto stoi na Pradze. Lepiej sprawdzić, w jakim promieniu wizytówka jest dziś w pierwszej trójce, i poszerzać ten obszar krok po kroku.
Nazwy dzielnic i osiedli w wyszukiwaniach
Warszawiacy często dopisują do frazy miejsce: „hydraulik Bielany”, „dentysta Gocław”, „kosmetyczka Kabaty”, „mechanik Wola”. Część tych nazw to dzielnice administracyjne, część to osiedla, które w urzędowym podziale są tylko fragmentem dzielnicy, ale w głowie mieszkańca są osobnym miejscem. Takie wyszukiwanie Google traktuje jako wskazanie obszaru, więc firma, która tam działa, ma przewagę nad firmą z drugiego końca miasta.
Żeby wizytówka i strona pasowały do takich fraz, wystarczy zwykle opisać prawdę: gdzie jest lokal, jakie osiedla są najbliżej, skąd przyjeżdżają klienci. Nazwy dzielnic i osiedli mogą się pojawić w opisie firmy, we wpisach, w odpowiedziach na opinie i na stronie. Nie tworzę za to kilkunastu podstron „usługa + dzielnica” różniących się tylko nazwą, bo zasady Google dotyczące spamu wymieniają strony kierowane na kolejne miasta czy regiony jako strony przejściowe. Podstrona dla okolicy ma sens wtedy, gdy ma o niej coś konkretnego do powiedzenia. Gdzie wolno wpisywać słowa kluczowe, opisuję we wpisie słowa kluczowe w wizytówce Google.
Firma pod Warszawą konkuruje z warszawską
Łomianki, Marki, Ząbki, Kobyłka, Piaseczno, Józefów, Sulejówek, Halinów: granica administracyjna miasta jest dla wyników lokalnych mało ważna, bo Google liczy odległość od szukającego. Firma z Ząbek przy granicy z Targówkiem jest dla mieszkańca Bródna bliżej niż połowa warszawskich konkurentów i walczy z nimi o tych samych klientów. Działa to też w drugą stronę: warszawska firma przy granicy miasta zbiera klientów z gminy obok.
Inaczej bywa przy frazach z nazwą miasta. Z tego, co widzę, przy wyszukiwaniu „... Warszawa” wpisanym spoza Warszawy wyżej wychodzą zwykle firmy z adresem w Warszawie, a przy frazie z nazwą gminy firmy z tej gminy. Dla firmy z okolic oznacza to, że warto zadbać o obie grupy wyszukiwań: swoją miejscowość, która jest jej naturalnym rynkiem, i pobliskie dzielnice Warszawy, z których realnie przyjeżdżają klienci. Adresu przy tym nie zmienia się na warszawski, jeśli firmy pod nim nie ma.
Firma, która dojeżdża do klienta: obszar obsługi w Warszawie
Hydraulicy, elektrycy, ekipy remontowe, mobilni mechanicy i sprzątanie to w Warszawie bardzo częsty model. Według pomocy Google o obszarze obsługi taka firma może wskazać do 20 obszarów jako miasta, kody pocztowe albo inne obszary, bez promienia wokół adresu, a obszar powinien mieścić się w mniej więcej 2 godzinach jazdy od siedziby. Z mojego doświadczenia w panelu podpowiadają się też dzielnice Warszawy, więc można wskazać na przykład kilka dzielnic prawobrzeżnych i gminy obok zamiast całego województwa.
Trzeba przy tym znać ograniczenie. Obszar obsługi mówi klientom, gdzie pracujesz, ale pozycja w mapach nadal zależy od lokalizacji siedziby. Ekipa z Ursusa, która wpisze 20 obszarów od Białołęki po Wilanów, nie będzie przez to wysoko w Wawrze. Dalsze części miasta wspiera się stroną, opiniami klientów z tych okolic i wpisami o realizacjach. Więcej o ustawieniach takiej wizytówki piszę w haśle firma z obszarem obsługi i we wpisie wizytówka Google bez adresu.
Adres pokazany czy ukryty
Zasada Google jest prosta: jeśli nie obsługujesz klientów pod swoim adresem, adres w profilu ukrywasz. Dotyczy to większości firm prowadzonych z mieszkania; z mojego doświadczenia wiele jednoosobowych firm usługowych jest zarejestrowanych właśnie pod adresem domowym. Pokazanie takiego adresu łamie wytyczne, a do tego wysyła klientów pod blok, w którym nie ma żadnego szyldu.
Adres wirtualnego biura nie kwalifikuje się do utworzenia profilu, co Google pisze wprost w wytycznych. To częsty pomysł na „wejście do Śródmieścia” dla firmy spoza centrum, a kończy się zwykle zawieszeniem. Jeśli masz lokal, w którym przyjmujesz klientów i masz stały szyld, adres pokazujesz, a obszar obsługi możesz dodać obok.
Nazwa z dzielnicą: co wolno
Według wytycznych reprezentowania firmy w Google nazwa w profilu ma odpowiadać nazwie, której firma używa w świecie rzeczywistym, a dopisywanie lokalizacji jest niedozwolone. Google podaje przykład nazwy z ulicą, którą odrzuca, i nazwy z miastem, którą akceptuje, bo jest częścią marki. Lokalizacja sieci może mieć inną nazwę niż reszta, jeśli konsekwentnie używa jej na szyldzie i stronie.
Dla firmy z Warszawy przekłada się to tak. Jeśli na szyldzie, na fakturach i na stronie firma nazywa się „Serwis Rowerowy Saska Kępa”, to tak może się nazywać w wizytówce (przykład wymyślony). Jeśli nazywa się „Serwis Rowerowy Kowalski”, a ktoś dopisze w panelu „Saska Kępa Praga Południe”, to łamie wytyczne i naraża profil na zawieszenie po zgłoszeniu przez konkurencję. Nazwy dzielnic, które obsługujesz, przenoszę do opisu, usług i wpisów.
Dojazd, komunikacja i parking
W dużym mieście klient przed wizytą sprawdza nie tylko adres, ale też, jak dojedzie i gdzie zostawi auto. To są informacje, które warto mieć w wizytówce i na stronie, bo odpowiadają na realne pytania i często pojawiają się w opiniach. W profilu część z nich da się zaznaczyć jako atrybuty, na przykład wejście albo parking dla osób na wózkach, a resztę opisuje się słowami.
W opisie i na stronie podaję najbliższy przystanek albo stację metra, informację o parkingu (własny, w podwórzu, płatny na ulicy), wskazówkę, jak trafić do wejścia, jeśli lokal jest w podwórzu albo w pawilonie. Do tego zdjęcie wejścia i szyldu od strony ulicy, które pomaga klientowi i jest spójne z tym, co Google widzi przy weryfikacji. Z mojego doświadczenia klienci sami piszą w opiniach o dojeździe i parkingu, więc odpowiadając na takie opinie, można dopowiedzieć konkret dla kolejnych osób.
Jak pracuję z firmami z Warszawy i okolic
Zaczynam od bezpłatnego audytu: pomiaru pozycji na Twoją główną frazę wokół firmy, porównania z trzema konkurentami, którzy wychodzą wyżej, i listy rzeczy do poprawy w wizytówce i na stronie. Jeśli wolisz omówić to na miejscu, przyjeżdżam do Warszawy i gmin obok. Dalsza praca jest zdalna: dostaję rolę menedżera w Twoim profilu, a co miesiąc dostajesz raport z tymi samymi wskaźnikami.
Zakres zależy od tego, co pokaże audyt. Dla firmy w centrum z silną konkurencją zwykle potrzebne jest pozycjonowanie wizytówki Google razem ze stroną, dla firmy na obrzeżach albo w gminie obok często wystarcza uporządkowanie i prowadzenie samej wizytówki. Ceny są takie same dla Warszawy i reszty kraju, znajdziesz je w cenniku.